Kolejna godzina na coś, co powinno zająć dziesięć minut.

Nie dlatego, że zadanie jest trudne — ale dlatego, że Excel znowu wymaga robienia ręcznie tego, co od dawna powinien robić sam.
Wiesz, co chcesz policzyć, ale nie wiesz, jak to poprawnie zapisać.

Googlasz formułę, znajdujesz coś podobnego, wstawiasz — i dostajesz błąd. Googlasz znowu. I gdzieś w połowie tego procesu gubisz wątek tego, co w ogóle próbowałeś zrobić.
Próbowałeś AI i nie zrozumiałeś, jak to działa z Twoimi prawdziwymi danymi.

Na demo wyglądało jak magia — ale gdy otworzyłeś swój roboczy plik, nic użytecznego się nie wydarzyło. Zamknąłeś, wróciłeś do starego sposobu, bo tam przynajmniej wiadomo, co się dzieje.
Ten sam proces powtarza się co tydzień i co miesiąc bez zmian.

Zbierasz dane, czyścisz je, łączysz w jedno miejsce, formatujesz — a potem coś idzie nie tak i tracisz kolejną godzinę na szukanie, gdzie tym razem się posypało.
Setki CV z wpisem "znajomość Excela" — i Twoje jest jednym z nich

Pracodawcy pytają już o pracę z danymi i narzędzia AI na rozmowach kwalifikacyjnych — a większość kandydatów w odpowiedzi milczy.
Umiesz więcej niż większość kolegów, ale czujesz, że szybszy już nie jesteś.

Pojawiła się niewidoczna granica — koledzy coraz głośniej mówią o automatyzacji i AI, a Ty nie wiesz, od czego zacząć i czy w ogóle warto w to inwestować czas.